Tego wieczoru padał deszcz. Samochód jechał ostrożnie po śliskiej drodze w stronę starej rezydencji.W środku siedziała dziewczyna razem ze swoim starszym bratem.Nie wiedziała gdzie jedzie ani w jakim celu jest ta podróż lecz przeczuwała coś dziwnego aż ciarki przeszły ją po plecach.Spoglądała co chwilę na siedzącego obok niej Lysander'a. Biało włosy chłopak patrzył przed siebie w milczeniu,dłonie trzymał sztywno na kierownicy a jego oczy patrzyły się w jeden punkt,drogę.
-Bracie gdzie jedziemy?Zapytała się Shiro
Nie odpowiedział tylko patrzył się przed siebie. Może wszystko się wyjaśni na miejscu?Pomyślała dziewczyna.
.Stara rezydencja pojawiła im się przed szybą.Czarno włosa dziewczyna zza deszczu nic nie mogła ujrzeć po za dość masywnym wejściem.Przed wielkimi drewnianymi drzwiami stał mężczyzna. Czerwone włosy wyłaniały się z ciemności.
Chłopak spojrzał na nią jakby to było ich ostatnie spotkanie.
-Wysiadamy.-powiedział otwierając przy tym drzwi do samochodu.
Posłusznie wysiadła lecz co chwilę miała złe myśli.Spoglądała jak jej brat moknie.Krople deszczu wyglądały na jego bladej skórze jak łzy.Podeszła do niego chwytając go za rękę .Spojrzeli na siebie.Dziewczyna nigdy nie potrafiła okazywać emocji lecz teraz aby go pocieszyć uśmiechnęła się delikatnie.Zdziwił się,pierwszy raz widział jak jego młodsza siostra się uśmiechnęła.Zacisnął mocno zęby i szarpnął ją w stronę drzwi.Cały się trząsł i to nie z powodu zimna tylko ze zdenerwowania.
Tuż przed wejściem stanął twarzą w twarz z owym blondynem. Shiro spojrzała się na brata który puścił jej dłoń,oby nie na zawsze.
-Shiro idź z nim.-oznajmił opanowanym tonem
-Ale...
-Nie dyskutuj tylko idź i bądź posłuszna.-odpowiedział surowy pchając dziewczynę na nieznajomego.Obejrzała się za bratem.Łzy zaczęły jej spływać po policzku,opierając czoło o tors nieznajomego chciała tam pobiec ale ....nie mogła,zawsze była posłuszna bratu odkąd skończyła 3 lata.Nigdy mu się nie sprzeciwiała,szła razem z nim ramię w ramię.Od czasu zniknięcia rodziców.
Chłopak założył jej na głowę żółty kocyk.Spojrzała się na niego.Zielono oki chłopak zaśmiał się delikatnie.
-Nie ma co płakać Shiro-kun ,będzie ci u nas dobrze.-oznajmił chwytając dziewczynę wokół tali i wchodząc do rezydencji Sakamaki.
Witam was serdecznie w moich skromnych progach.Zapraszam was na pierwszy rozdział na podstawie anime Diabolik Lovers. Wiem wiem że pierwszy rozdział jest krótki lecz patrząc na godzine (01;24) nie chce mi się.
Co 4 dni (moze co 6) będzie wychodził nowy rozdział.
PS.Dzięki Oroś za pomoc <3
czwartek, 2 lipca 2015
piątek, 2 stycznia 2015
Rozdział 1 -Nieproszony gość
Wstałam z łóżka oblana zimnym potem,nie wiem co to miało być ale proszę aby nigdy się nie powtórzyło.Widziałam mojego brata,Alexego i on żył...naprawdę żył.Przytulił mnie i przepraszał za to że nie było go 2 lata a potem umarł ponownie na moich zielonych oczach.Jeden z najlepszych i zarazem najgorszych snów jakie mogły mi się przytrafić.Usiadłam na łóżku wpatrując się bez sensu przez okno,widać że nadchodzi coś najgorszego...że coś się święci.Zeszłam na dół i wpatrywałam się w ratusz NO.6 .przypominał mi odrobinę pęcherz ale co ja tam wiem.Otworzyłam naglę wielki szklany balkon .Wszystkie dokumenty zwiało na podłogę i na ściany.Czułam wiatr...coś co jest wieczne i chodzi swoimi drogami.To było to co mi odebrano,WOLNOŚĆ. Weszłam na balkon wpatrując się przed siebie.Wiatr powiewał moje błękitne włosy we wszystkie strony świata.Tego nikt nie usłyszy po za moim bratem,to była pieśń do niego.
YURA,YURA,YURAMEKU****
NAMI NO MA NI
YASASHIKU YASASHIKU
YADAYOTTE,UMI HE KU
YURA,YURA,YURAMEKU
YUME WO,YUME WO,MITERU KO
ME WO YASUNDE
YURAGE GA OYOGU
Uśmiechnełam się pierwszy raz od dłuższego czasu.Przymknięte oczy,uśmiech na twarzy i ta piosenka i naprawdę są to jedyne sposoby abym poczuła się jak dawniej.Weszłam do środka od razu jak zadzwoniła opaska,przyłożyłam ją do skanera i gdy się odwróciłam ktoś stał w drzwiach balkonowych...był to chłopiec,chyba w moim wieku w ciemnogranatowach włosach i białej za dużej koszulce...chwila ona jest czerwona...on chyba jest ranny.Stał tak a oczy zakrywały mu zmokłe włosy.Wiatr ani trochę nie zwolnił a on ledwo trzymał się na nogach.Wpatrywałam się chwilę na niego gdy już do niego podchodziłam powietrze przewróciło wazon.Gdy się odwróciłam naglę ta osóbka przycisnęła mnie do ściany i jednym szybkim ruchem złapał mnie za gardło swoją zakrwawioną dłonią.Nie krzyczałam tylko wpatrywałam się w jego srebrne oczy i nagle złapałam go za ramie
-Nie ruszaj się !-powiedział donośnym głosem
-Jesteś ranny,opatrzę ci je.-on nie zmienił pozycji,ani drgnął-opatrze ci rany...tylko musisz mnie puścić
Spojrzał na mnie dziwnie jakby pierwszy raz zaproponowano mu pomoc.Opuścił delikatnie dłoń przejeżdżając delikatnie po mojej szyi a następnie po mostku.Chciałam już wziąć go do szafy w której mam apteczkę lecz nagle zadzwonił domofon a on mocniej zacisnął dłoń na mnie do tego stanu że ledwo mogłam oddychać.Podniosłam delikatnie dłoń z przepaską i przyłożyłam ją do domofonu
-Wszystko w porządku?-zapytała mama-bo jak widze na planie jest otwarty balkon
-EEE -spojrzałam się -a tak rzeczywiście,już zamykam.-oznajmiłam spokojnym głosem
-To dobrze tylko przyjdź za chwilkę na kolację
-Wiesz co ja mam dużo roboty na jutro musze skończyć prace z architektury więc zjem w pokoju.
-Jak oni was męczą na ASP więc dobrze tylko nie siedź za późno
-Dobrze
Rozłączyłam się i spojrzałam na chłopaka.Zdjął całkowicie rękę ze mnie a ja ruszyłam prowadząc go do ciepłego miejsca.Był ostrożny i uważnie mnie obserwował.Usiedliśmy w wielkiej garderobie i od razu wyjełam apteczkę.Wziełam wodę dystylowaną i zaczełam psikać mu na ramię,skrzywił się i natychmiastowo.
-Nie ruszaj tą ręką...-powiedziałam stanowczo
Siedzieliśmy w chwili cicho lecz naglę zaczął rozmowę
-A więc uczysz się na ASP więc nieźle musisz się uczyć-powiedział ciepło
Spojrzałam się groźnie na niego i przyłożyłam gazik z spirytusem na ranę
-Tsssss
-Ty sobie jakieś jaja robiesz.-powiedziałam
-Już nie ważne...-powiedział wpatrując się w rysunki na ścianie-...architekt i dekorator czy to nie są zbyt damskie zajęcia jak dla ciebie?zapytał ze śmiechem
-Ale o co ci chodzi?-powiedziała wstrzykując mu miejscowe znieczulenie
-Ał... no to są zajęcia dla dziewczyn
-Mi tam nie przeszkadza.-powiedziałam z uśmiechem-robie to co kocham
-Heh,dziwak z ciebie ...-powiedział śmiejąc się delikatnie
Spojrzałam się dziwnym wzrokiem na niego i delikatnie odsunełam-...nawet nie zapytałeś mnie o imię-powiedział
-Ale ty mnie również więc...
-To ty jesteś gospodarzem.-powiedział czochrając się po głowie
-Jestem Akira Serenkagi
-Nezumi...
-Serio?
-A coś się nie podoba?!? -oznajmił łapiąc mnie za koszulę nocną
-Nie nie wszystko ok tylko...-popatrzył się na mnie-...wyobraziłam sobie to trochę inaczej
Uśmiechnął się delikatnie.Wyjęłam z torby sweter dla niego aby nie zmarzł a w jego stanie to bardzo możliwe
Poszłam szybko do kuchni a wcześniej zapoznałam mojego gościa z pokojem.Weszłam do jadalni w której była moja mama ledwo trzymała się na nogach.Wzięłam szybko talerz z porcją dla szczura i wróciłam szybko do pokoju.Było jeszcze ciemniej niż wcześniej,odruchowo chciałam zapalić światło lecz Nezumi z góry powiedział
-Nie zapalaj światła
-Ale nic nie widzę
-Haha masz bardzo słabą orientacje nawet we własnym pokoju.
Pokręciłam głową ze zdumienia,jak się on rozgościł...Weszłam na górę i w tym pół mroku zauważyłam rany na plecach chłopca,podeszłam i dosknełam jego blizny a on od razu odwrócił się i zablokował moje ręcę.
-Co ty robisz?
-Ppprzepraszam ale...
-Nie przejmuj się -powiedział uśmiechając się-to stare blizny
-To dla ciebie-powiedziałam wystawiając tace z ciastem i zupą jarzynową
Wziął gryza i widziałam w jego oczach nadzieję i szczęście
-Mmmm pyszne
-Akira,ty nie masz żadnych zmartwień,żyjesz bezpiecznie i masz to co chcesz
-Wwwcale nie...-wyjąkałam z siebie to zdanie
-Masz to co chcesz a tak naprawdę nie wiesz jak się żyje na wolności
-Nie...zabrali mi to co najważniejsze...-powiedziałam patrząc w dół-zabrali mi brata
YURA,YURA,YURAMEKU****
NAMI NO MA NI
YASASHIKU YASASHIKU
YADAYOTTE,UMI HE KU
YURA,YURA,YURAMEKU
YUME WO,YUME WO,MITERU KO
ME WO YASUNDE
YURAGE GA OYOGU
Uśmiechnełam się pierwszy raz od dłuższego czasu.Przymknięte oczy,uśmiech na twarzy i ta piosenka i naprawdę są to jedyne sposoby abym poczuła się jak dawniej.Weszłam do środka od razu jak zadzwoniła opaska,przyłożyłam ją do skanera i gdy się odwróciłam ktoś stał w drzwiach balkonowych...był to chłopiec,chyba w moim wieku w ciemnogranatowach włosach i białej za dużej koszulce...chwila ona jest czerwona...on chyba jest ranny.Stał tak a oczy zakrywały mu zmokłe włosy.Wiatr ani trochę nie zwolnił a on ledwo trzymał się na nogach.Wpatrywałam się chwilę na niego gdy już do niego podchodziłam powietrze przewróciło wazon.Gdy się odwróciłam naglę ta osóbka przycisnęła mnie do ściany i jednym szybkim ruchem złapał mnie za gardło swoją zakrwawioną dłonią.Nie krzyczałam tylko wpatrywałam się w jego srebrne oczy i nagle złapałam go za ramie
-Nie ruszaj się !-powiedział donośnym głosem
-Jesteś ranny,opatrzę ci je.-on nie zmienił pozycji,ani drgnął-opatrze ci rany...tylko musisz mnie puścić
Spojrzał na mnie dziwnie jakby pierwszy raz zaproponowano mu pomoc.Opuścił delikatnie dłoń przejeżdżając delikatnie po mojej szyi a następnie po mostku.Chciałam już wziąć go do szafy w której mam apteczkę lecz nagle zadzwonił domofon a on mocniej zacisnął dłoń na mnie do tego stanu że ledwo mogłam oddychać.Podniosłam delikatnie dłoń z przepaską i przyłożyłam ją do domofonu
-Wszystko w porządku?-zapytała mama-bo jak widze na planie jest otwarty balkon
-EEE -spojrzałam się -a tak rzeczywiście,już zamykam.-oznajmiłam spokojnym głosem
-To dobrze tylko przyjdź za chwilkę na kolację
-Wiesz co ja mam dużo roboty na jutro musze skończyć prace z architektury więc zjem w pokoju.
-Jak oni was męczą na ASP więc dobrze tylko nie siedź za późno
-Dobrze
Rozłączyłam się i spojrzałam na chłopaka.Zdjął całkowicie rękę ze mnie a ja ruszyłam prowadząc go do ciepłego miejsca.Był ostrożny i uważnie mnie obserwował.Usiedliśmy w wielkiej garderobie i od razu wyjełam apteczkę.Wziełam wodę dystylowaną i zaczełam psikać mu na ramię,skrzywił się i natychmiastowo.
-Nie ruszaj tą ręką...-powiedziałam stanowczo
Siedzieliśmy w chwili cicho lecz naglę zaczął rozmowę
-A więc uczysz się na ASP więc nieźle musisz się uczyć-powiedział ciepło
Spojrzałam się groźnie na niego i przyłożyłam gazik z spirytusem na ranę
-Tsssss
-Ty sobie jakieś jaja robiesz.-powiedziałam
-Już nie ważne...-powiedział wpatrując się w rysunki na ścianie-...architekt i dekorator czy to nie są zbyt damskie zajęcia jak dla ciebie?zapytał ze śmiechem
-Ale o co ci chodzi?-powiedziała wstrzykując mu miejscowe znieczulenie
-Ał... no to są zajęcia dla dziewczyn
-Mi tam nie przeszkadza.-powiedziałam z uśmiechem-robie to co kocham
-Heh,dziwak z ciebie ...-powiedział śmiejąc się delikatnie
Spojrzałam się dziwnym wzrokiem na niego i delikatnie odsunełam-...nawet nie zapytałeś mnie o imię-powiedział
-Ale ty mnie również więc...
-To ty jesteś gospodarzem.-powiedział czochrając się po głowie
-Jestem Akira Serenkagi
-Nezumi...
-Serio?
-A coś się nie podoba?!? -oznajmił łapiąc mnie za koszulę nocną
-Nie nie wszystko ok tylko...-popatrzył się na mnie-...wyobraziłam sobie to trochę inaczej
Uśmiechnął się delikatnie.Wyjęłam z torby sweter dla niego aby nie zmarzł a w jego stanie to bardzo możliwe
Poszłam szybko do kuchni a wcześniej zapoznałam mojego gościa z pokojem.Weszłam do jadalni w której była moja mama ledwo trzymała się na nogach.Wzięłam szybko talerz z porcją dla szczura i wróciłam szybko do pokoju.Było jeszcze ciemniej niż wcześniej,odruchowo chciałam zapalić światło lecz Nezumi z góry powiedział
-Nie zapalaj światła
-Ale nic nie widzę
-Haha masz bardzo słabą orientacje nawet we własnym pokoju.
Pokręciłam głową ze zdumienia,jak się on rozgościł...Weszłam na górę i w tym pół mroku zauważyłam rany na plecach chłopca,podeszłam i dosknełam jego blizny a on od razu odwrócił się i zablokował moje ręcę.
-Co ty robisz?
-Ppprzepraszam ale...
-Nie przejmuj się -powiedział uśmiechając się-to stare blizny
-To dla ciebie-powiedziałam wystawiając tace z ciastem i zupą jarzynową
Wziął gryza i widziałam w jego oczach nadzieję i szczęście
-Mmmm pyszne
-Akira,ty nie masz żadnych zmartwień,żyjesz bezpiecznie i masz to co chcesz
-Wwwcale nie...-wyjąkałam z siebie to zdanie
-Masz to co chcesz a tak naprawdę nie wiesz jak się żyje na wolności
-Nie...zabrali mi to co najważniejsze...-powiedziałam patrząc w dół-zabrali mi brata
koniec a zarówno nowy początek
Witajcie bardzo dawno mnie tu nie było ale to normalne jak nie ma internetu.Niestety nie jestem w stanie prowadzić dalej owej historii o słodkim flircie po prostu się wypaliłam.Od jakiegoś czasu zaczęłam pisać opowiadanie na podstawie NO.6 jeśli nie macie nic przeciwko zacznę wrzucać to na tego bloga,mam nadzieje że wam się w miarę spodoba .
PS. dostałam wiadomość ze ściągam z innych blogów
brałam przykład od jednej dziewczyny z powodu że nie potrafię zacząć pisać początków opowiadań i nic po za tym XD
PS. dostałam wiadomość ze ściągam z innych blogów
brałam przykład od jednej dziewczyny z powodu że nie potrafię zacząć pisać początków opowiadań i nic po za tym XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)
